Spośród wielu bajerów stosowanych na pokładzie współczesnego
samochodu system kontrolujący ciśnienie w ogumieniu należy zaliczyć
do pożytecznych. Jeśli liczba różnego rodzaju systemów elektronicznych,
kontrolnych i zabezpieczających stosowanych współcześnie w konstrukcji
samochodu będzie rosła w tak zastraszającym tempie, to już wkrótce
w labiryncie udoskonaleń i pomysłów pogubimy się zupełnie, zaś
na tablicy przyrządów zabraknie miejsca na lampki i kontrolki.
Generalnie
wszystkie nowinki techniczne stosowane w przemyśle samochodowym
można podzielić na dwie grupy: pożyteczne i ozdobne. Pomijając
te drugie jako mniej istotne, zajmiemy się dzisiaj pierwszymi,
konkretnie zaś systemem kontroli ciśnienia w ogumieniu.
Ilość powietrza w oponach naszego samochodu to rzecz niezwykle
ważna w kontekście bezpieczeństwa czynnego. Powolne jego uchodzenie
ma ujemny wpływ na trzymanie się drogi przez pojazd, hamowanie,
zużycie paliwa oraz na wszystkie inne osiągi. Konsekwencje spowodowane
spadkiem ciśnienia powietrza w oponach mogą okazać się opłakane.
Przy niewielkiej nawet prędkości samochodu zachodzi możliwość
i niebezpieczeństwo zsunięcia się opony z obręczy (lub, jak
kto woli, z felgi) oraz utraty przyczepności, która, jak wiemy,
bezpośrednio prowadzi do zmiany zamierzonego toru jazdy. Jeszcze
gorzej ma się sytuacja, kiedy, ufni w możliwości naszej maszyny,
mkniemy z dużą szybkością gładką jak stół wstęgą autostrady.
Wówczas pozbawiona stosownego ciśnienia opona może zostać rozerwana
na strzępy. Łatwo przewidzieć konsekwencje takiego przypadku.
Badania dowiodły, że w krajach Europy Zachodniej, np. we Francji,
aż 6 procent wypadków śmiertelnych miało swoją przyczynę w detonacji
ogumienia podczas szybkiej jazdy autostradą.